Zgrupowania i turnieje dla piłkarzy bez kontraktów

Piłkarze o turnieju FIFPro

Często powtarzamy, że uczestnictwo w turniejach, jak i w zgrupowaniach dla piłkarzy to świetna okazja do zachowania formy poza sezonem, gdy piłkarz pozostaje bez zatrudnienia i szybki sposób do znalezienia nowe klubu. Prawdziwą rekomendacją stanowią jednak sami uczestnicy takich inicjatyw. Kilku graczy, znanych z polskich lig, zabrało głos w tej sprawie…


Reprezentacje związków zawodowych piłkarzy, to projekty, umożliwiające powrót do gry maksymalnej liczbie piłkarzy zawodowych, którzy z różnych powodów znaleźli się poza profesjonalnym rynkiem piłkarskim. Choć Polski Związek Piłkarzy organizuje obozy od niedawna, istnieją kraje, w których jest to częsta i sprawdzona praktyka. AFE, hiszpański związek piłkarzy przeprowadza regularne zgrupowania, tzw. sesje AFE.

Sesje cieszą się dużą renomą, a chętnych do uczestnictwa jest bardzo wielu, dlatego też AFE przeprowadza szczegółową selekcję na podstawie nadesłanych CV. Podczas każdego zgrupowania drużyna hiszpańskiego związku rozgrywa kilka sparingów. Wśród pokonanych można wymienić chociażby polskie kluby: Termalikę, Arkę i Lechię Gdańsk. W trakcie jednego ze zgrupowań skauci Piasta Gliwice wypatrzyli Rubena Jurado.

– Sesje AFE odbywają się dwa razy do roku. Jedna latem i druga po świętach, w styczniu. Uczestniczy w nich 16-18 zawodników, którzy przez 15 dni przebywają razem w jednym miejscu. – wyliczał napastnik. - Podczas sesji odbywają się treningi i mecze kontrolne. Jest się wówczas obserwowanym przez skautów, potencjalnych pracodawców. Najczęściej takie sesje kończą się znalezieniem klubu. Zgrupowanie trwa 15 dni. Dla mnie udział w nim zakończył się angażem w Piaście Gliwice – podsumował Hiszpan.

Ruben twierdzi, że gdyby nie pomoc AFE, mógłby nie przeżyć wspaniałej przygody, jaką były cztery lata spędzone w Gliwicach. Dostrzega w takich inicjatywach same pozytywy - W Hiszpanii udział w sesji treningowej AFE czy później w samym turnieju, to świetne doświadczenie, ponieważ można poznać wielu ludzi i z nimi rywalizować. Jeśli nie masz kontraktu i trenujesz sam w domu, nikt Cię nie widzi. 15 dni koncentracji z nowymi kolegami i posiadaniem wizji znalezienia zespołu, to coś naprawdę fajnego.

Podobnego zdania jest inny obcokrajowiec, który grał w Polsce, reprezentant Gwadelupy, David Fleurival. - To bardzo ważne by trenować codziennie. Udział w zgrupowaniu dla bezrobotnych piłkarzy, to nie to samo, co trenowanie samemu. Dla mnie atmosfera w tej drużynie jest taka sama, jak w klubie - podsumował David. Były piłkarz Zawiszy, po cięższym okresie, jaki miał w Grecji, pojechał z reprezentacją francuskiego związku na Turniej FIFPro 2015. Zagrał we wszystkich czterech meczach i po turnieju zakotwiczył w belgijskim Royal White Star Bruxelles.

Jeszcze inne zalety wymienia Rok Elsner, mistrz Polski ze Śląskiem Wrocław. - Treningi odbywają się pod okiem profesjonalnych trenerów. Jest to bardzo fajne, bo trenowanie samemu jest ciężkie, a w grupie ok. 20 osób jest lepiej. Działa to u nas od kilku lat, a kulminacją treningów jest turniej. Ja np. grałem w drużynie Słowenii w meczach dla zawodników bez kontraktu w Amsterdamie i Sionie. System treningów charakteryzuje się ciągłością, ponieważ gdy ktoś podpisze kontrakt to na jego miejsce pojawiają się kolejni i tak w kółko.

W przeciwieństwie jednak do sesji AFE, na słoweńskie zgrupowanie nie prowadzi się dokładnej selekcji. - Słowenia to mały kraj. Mamy tylko 2 miliony ludzi. Zależy od pory roku, ale z reguły 18-25 piłkarzy zjawia się na takich treningach. U nas jest łatwo coś takiego zorganizować, bo w godzinę dojeżdża się do stolicy z każdego miejsca – podkreślił Elsner.

Były piłkarz Olimpii Grudziądz zwrócił uwagę także na medialną stronę związkowych zgrupowań. - Zawsze jak gramy sparingi z zespołami z najwyższej klasy, to mówi się o tym. A to dlatego, że zawodnicy, którzy grają zagranicą i wracają do kraju, uczestniczą w tych treningach i de facto drużyna SPINS (Słoweński Związek Piłkarzy) jest mocniejsza od połowy klubów z najwyższej ligi. Pojawiają się głosy, że nasza liga jest słaba i tak dalej… jednak to nie ma znaczenia. Najważniejsze, że jest możliwość utrzymania formy i pokazania się w sparingach.

Gdy drużyna PZP zgłosiła się po raz pierwszy do Turnieju FIFPro, wielu sceptycznie przyglądało się temu pomysłowi. Elsner także nie krył wtedy obaw. - Bardzo trudno jest w pierwszym roku coś takiego zorganizować. Po pierwsze: ludzie nie wiedzą za bardzo, o co chodzi. Po drugie: w takim dużym kraju jak Polska, są spore odległości do przebycia, by móc uczestniczyć w takich treningach…

Zainteresowanie było jednak na tyle duże, że po wstępnej selekcji i kilku treningach, trzeba było podziękować niektórym piłkarzom i wybrać tych z największymi szansami na końcowy angaż w dobrym klubie. Nasza reprezentacja po dwóch pewnych zwycięstwach w eliminacjach pojechała na turniej finałowy do Holandii. Tam już musieliśmy uznać wyższość bardziej doświadczonych ekip, ale dobre wrażenie pozostało. Pojawiły się także pierwsze oferty transferowe…

Początki przygotowań nie były jednak łatwe i tak jak mówił Elsner, trzeba było się wysilić by skompletować drużynę. Część zgłoszeń trafiła do nas pocztą pantoflową. - Zadzwonił do mnie przedstawiciel PZP i opowiedział o tej inicjatywie. Zdzwoniłem się z kolegami, którzy się zastanawiali i dość szybko podjęliśmy decyzję – wspominał Piotr Kuklis. - Dla zawodników bez przynależności klubowej to bardzo dobra inicjatywa, bo jest okazja potrenowania z drużyną i pod bacznym okiem trenera. Poza tym, to była okazja do spotkania starych, bliższych bądź dalszych kolegów z boiska. Dla mnie było to bardzo cenne doświadczenie, zważywszy również na to, jak niewątpliwie duży sukces osiągnęliśmy w tych rozgrywkach. Mimo przeciwności, podołaliśmy i stworzyła się naprawdę fajna drużyna – zakończył Kuklis. Po turnieju były zawodnik Widzewa i Zawiszy związał się zaraz po turnieju z trzecioligowym Sokołem Aleksandrów Łódzki oraz rozpoczął karierę szkoleniowca, obejmując A-klasowy zespół Czarnych Smardzew.

Wśród zgranej turniejowej paczki brylował także Robert Chwastek. Były pomocnik Ruchu Chorzów nie krył uznania do boiskowych rywali, z którymi przyszło mu się mierzyć. Podkreślał także, jak dużą rolę odgrywała atmosfera w zespole. – Taki turniej szansa to nie tylko szansa na znalezienie nowego pracodawcy, ale także możliwość poznania ciekawych ludzi, co na pewno zaprocentuje w przyszłości. Ja jestem bardzo zadowolony, że mogłem brać udział w tym projekcie i gorąco go polecam innym piłkarzom w ciężkiej sytuacji klubowej. – zakończył Robert.

Prawda, że brzmi to obiecująco? Jeśli z końcem sezonu kończy ci się kontrakt, a nie masz jeszcze upatrzonego nowego klubu, zgłoś się do nas i pojedź z nami na FIFPro Torunament 2016!

dodano: 20-04-2016

Komentarze

Brak komentarzy

 

Wspierają nas przyjaciele piłki nożnej i liczne firmy.

Wspólny Cel, Jedna Drużyna

Tweetujemy z przyjaciółmi piłki nożnej. Dołącz do nas!!!

Wspólny Cel, Jedna Drużyna