Podziel się

Michał Pazdan może z pełną świadomością nazwać siebie jednym z wygranych 2015 roku. Przez wielu określany jako „niespełniony talent”, wyrósł na czołowego obrońcę Ekstraklasy, podpisał kontrakt z jednym z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce i powrócił do reprezentacji narodowej. Na koniec roku został także uznany przez kolegów i rywali z boiska za jednego z najlepszych w swoim fachu i umieszczony w jedenastce roku plebiscytu „Piłkarze Wybierają”.

Obrońca Legii zdobył większość głosów w swojej kategorii – aż na 59 procentach kart był umieszczony wśród najlepszych obrońców. Obok niego w zestawieniu znaleźli się Jarosław Fojut, Arkadiusz Głowacki i Patrik Mraz. – To dobrzy zawodnicy, którzy także w tym sezonie potwierdzili swoją wysoką formę – komplementował ich Pazdan. – Myślę, że fajnie byłoby zagrać z nimi w jednej drużynie – dodał obrońca.

Wśród wyróżnionych znaleźli się jeszcze inni legioniści: Tomasz Jodłowiec, Nemanja Nikolić, ale także Jakub Arak i Jarosław Niezgoda, którzy zgarnęli nagrody za grę w I i II lidze. Michał przyznał, że Nikolić wywarł na nim wrażenie już w pierwszym wspólnym treningu – Od razu widziałem w nim drugiego „Franka”. On ma troszkę inne predyspozycje, ale te same ruchy na boisku. To taki „sęp pola karnego”, po którym wiadomo, że będzie strzelał bramki. On jest do tego stworzony – Pazdan nie szczędził komplementów koledze z drużyny.

Wspomnienie Tomka Frankowskiego przywołało u obrońcy okres, kiedy grał w Białymstoku – Czas w Jagiellonii bardzo fajny, zarówno jeśli chodzi o wynik drużynowy, jak i indywidualny. Ten ostatni rok był w ogóle bardzo intensywny, bo później był mecz w reprezentacji, w czerwcu, no i w końcu przyjście do Legii, w której myślę, że udało mi się pokazać, że jestem w formie.

Swoją dobrą dyspozycję Pazdan może zapewne przypisać intensywnym treningom przy Łazienkowskiej – Nasz trener jest bardzo wymagający i nawet na chwilę nie można spuścić przy nim z tonu – podsumował w kilku słowach z powagą i szacunkiem Stanisława Czerczesowa.

28-letni wychowanek Hutnika Kraków doskonale wie czym jest ciężka praca na boisku i poza nim. Dzięki niej był w tym sezonie podstawowym piłkarzem stołecznej drużyny, wykorzystywanym na kilku frontach. Co prawda jesienią rozegrał „tylko” 13 meczów w Ekstraklasie, ale za to dowodził defensywą aż 10-krotnie w europejskich pucharach. Stabilizacja wysokiej formy dała mu pewne miejsce w zestawieniu drużyny Adama Nawałki. Odkąd wrócił do kadry, ominęły go jedynie dwa mecze , w których zmagał się z urazem i sparing z Islandią, gdzie selekcjoner testował Łukasza Szukałę. 14-krotny reprezentant kraju nie myśli jednak jeszcze o Euro. – Skupiam się w pierwszej kolejności na lidze i na łapaniu formy, od tego trzeba zacząć by móc myśleć o sukcesie na turnieju – szybko jednak dodaje. – Mistrzostwa na pewno będą wspaniałą możliwością pokazania się, dla każdego z nas.

Podbudowany sukcesami minionego roku z dużą pewnością siebie patrzy w przyszłość, jako pierwszy cel stawiając sobie wyprzedzenie Piasta w tabeli i odzyskanie tytułu. – Takie jest nasze zadanie i nie poddajemy go żadnej dyskusji.

rozmawiał: Daniel Archetka

Podziel się

Komentarze