Podziel się

Od jakiegoś czasu przybliżamy wam czym jest Homeless World Cup oraz co niesie ze sobą idea gry w piłkę uliczną. Głosu udzielili nam przedstawiciele trzech uczestników zakończonych niedawno Mistrzostw Świata Bezdomnych: Ori Shoham, manager zespołu Izraela (Football for the Homeless), Petros Chatiza, manager zespołu Zimbabwe (Young Achievement Sports for Development) i Oliver Weiss, manager i koordynator drużyny USA (Street Soccer USA).

Daniel Archetka: Jakie były Wasze oczekiwania względem uczestnictwa w Pucharze Świata Bezdomnych?

Ori Shoham: To był dla nas pierwszy start w turnieju i tak naprawdę nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Przede wszystkim chcieliśmy jak najwięcej pozytywnych doświadczeń dla zawodników, by poczuli, że reprezentują Izrael, są częścią drużyny i każdy z nich dużo znaczy.

Oliver Weiss: Najważniejszym było aby mieć bezpieczne i przyjemne doświadczenia, które uatrakcyjnią tę długą drogę pełną ciężkiej pracy naszych uczestników.

Jaka okazała się rzeczywistość? Jak czuliście się w Amsterdamie?

Oliver Weiss: Spełniła nasze oczekiwania! Choć przez pierwsze dwa dni ta droga była… nieco wyboista.

Ori Shoham: To dość skomplikowane… Przez większość czasu czuliśmy się jak na emocjonalnym rollercoasterze. Przebywanie w jednym miejscu z ośmiorgiem ludzi, z których każdy ma własne, odmienne problemy, wcale nie jest łatwe. Cały tydzień, nieprzerwane 24/7 to harówka, bo musieliśmy dbać o nich odkąd zasiadali do śniadania, aż do czasu gdy kładli się spać. Do tego dochodziły trudne do przełknięcia porażki, deszcz oraz kontuzje.

Petros Chatiza: Amsterdam okazał się ciepłym i przystępnym miejscem, a ludzie gościnni i towarzyscy. Drużyna czuła się tutaj jak w domu. Jesteśmy bardzo wdzięczni za wsparcie okazane na miejscu, również na boisku.

Jak oceniacie swój wynik sportowy, czy jesteście z niego zadowolenie?

Ori Shoham: Ukończyliśmy turniej na 3. miejscu Sportsgen Cup (35. lokata w całych Mistrzostwach, red.). Biorąc pod uwagę, że był to nasz pierwszy raz i nie byliśmy zaznajomieni ze wszystkimi regułami, uważam, że to dobry rezultat. Obniżyliśmy nasze oczekiwania już po pierwszym dniu zawodów, gdy zrozumieliśmy, że nie jesteśmy jeszcze dostatecznie gotowi na grę na tego typu małych boiskach ze sztuczną trawą.

Oliver Weiss: Mężczyźni ukończyli zawody na 23. spośród 49 miejsc, a kobiety były 10. na 16 ekip.

Petros Chatiza: Drużyna spisała się bardzo dobrze. 15 lokatę w Mistrzostwach uważam za świetny wynik, tym bardziej, że do czołowej dziesiątki niewiele nam zabrakło. Skromne środki na jakich funkcjonuje program zmuszają nas do podróżowania w małej grupie osób. Trudności i urazy dodatkowo spowodowały, że zespół był spięty i przemęczony, ale i tak osiągnął wiele. Gdy uda nam się zebrać więcej funduszy, będziemy zdolni by unieść puchar!

Co Was zaskoczyło w Holandii?

Ori Shoham: Zaskoczyła nas niesamowita organizacja. To naprawdę wyglądało jak profesjonalny turniej sportowy. Dodatkowo, dużym szokiem było przygotowanie drużyn z jakimi przyszło nam się mierzyć.

Oliver Weiss: To zależy czy pytasz o samą Holandię, czy o Homeless World Cup. Holandia to znakomite miejsce do organizacji takich zawodów. To społeczność otwartych umysłów, opiekuńczych ludzi. Pewnym było, że to będzie świetnie zaaranżowane i zorganizowane przedsięwzięcie. Chwała ekipie Homeless World Cup! Zaskoczyła nas również determinacja i zorientowanie na zwyciężanie poszczególnych drużyn, a zwłaszcza samych gospodarzy!

Jak wyglądał dzień w trakcie HWC?

Oliver Weiss: Śniadanie od 8 do 9, potem do busa i po 45 minutach można było pozwiedzać obiekty Homeless World Cup, to był czas wolny na miejscu. W międzyczasie były dwa mecze po 14, a także lunch na miejscu. Kolacje zjadaliśmy między 19 a 21 w Volendam, w miejscu oddalonym o 30 km od Amsterdamu, gdzie mieszkali wszyscy uczestnicy turnieju.

Opowiedzcie mi proszę kilka słów o zawodnikach z drużyny.

Ori Shoham: Piłkarze pochodzą z trzech schronisk w Tel Awiwie. Spora część drużyny to imigranci, którzy przybyli do Izraela po rozpadzie Związku Radzieckiego. Próbują jakoś odnaleźć się w nowym kraju, każdy na swój własny sposób. Jedną z głównych przeszkód w socjalizacji byłą dla nich bariera językowa, później przyplątały się też uzależnienia od alkoholu i narkotyków.

Petros Chatiza: Wszyscy zawodnicy to ofiary rządowej czystki z 2005 roku, zwanej Operacją Murambatsvina. Stracili swoje domy, musieli spać na ulicy, nie mogli dalej uczęszczać do szkół. Ich trudna sytuacja, połączona z potrzebą i chęcią przetrwania, zmotywowała YASD do wsparcia ich. Większości z nich udało już się powrócił do nauki w szkołach, a to pierwszy krok do powrotu do życia.

Oliver Weiss: Wielu z nich to uchodźcy, couchsurferzy, generalnie młodzi ludzie. Kilkoro starszych było uzależnionych i miało problemy z prawem, które zmusiły ich do życia w ośrodkach.

Kto jest jej „dobrym duchem”?

Oliver Weiss: Bramkarka była świetna! Także kilku starszych wiekiem piłkarzy okazało się świetnymi ambasadorami gry i naszej sprawy w Stanach.

Ori Shoham: Nasz kapitan Armin Kazarian, 50-latek z ogromnym sercem. Jest motywatorem zespołu. Sam powiedział, że dla niego wystarczającym zwycięstwem jest przyjazd na turniej, a wynik meczów nie miał znaczenia. On już wygrał swój puchar.

Bardzo dużo mówiło się przed i w trakcie turnieju o duchu fair play. Czy też go czuliście?

Ori Shoham: Tak, poprzez uściski dłoni przed, w trakcie i po meczu, przebywanie wspólnie w jednym miejscu… Tańczyliśmy i śpiewaliśmy z ludźmi z całego świata!

Oliver Weiss: Tak, po każdym starciu zawodnicy pomagali sobie wstać i przepraszali się wzajemnie!

Jak wygląda selekcja zawodników do Reprezentacji?

Ori Shoham: Nie jesteśmy dużą organizacją i na pierwszy wyjazd na mistrzostwa zabraliśmy ze sobą zawodników, którzy byli z nami od początku tworzenia projektu.

Oliver Weiss: Najpierw następują nominacje krajowego turnieju, po którym zbieramy drużynę na mistrzostwa.

Jak często trenujecie?

Oliver Weiss: Większość zespołów w USA trenuje raz, dwa razy w tygodniu w swoich bazach. Narodowa drużyna nie spotyka się ze sobą do czasu aż nadejdą mistrzostwa.

Ori Shoham: W naszej drużynie treningi odbywają się raz na tydzień.

Jak wygląda codzienność zawodników poza piłką?

Ori Shoham: To zależy, każdy jest inny. Jedni z nich mają pracę – jako pracownicy ochrony lub w fabryce – inni jej niestety nie posiadają. Gdy zakładaliśmy organizację, borykali się z wieloma, bardzo wieloma problemami. Obecnie, większość z nich znalazła już dom, również zatrudnienie. W całym procesie rehabilitacji są gdzieś pośrodku drogi.

Co sport dla nich znaczy?

Ori Shoham: W przeciągu ostatnich dwóch lat osiągnęli niesamowity progres. Przyznają, że projekt bardzo im pomógł w zachowaniu „czystości”. Nie tykają już alkoholu, nie biorą też narkotyków. Drużyna jest dla nich bardzo ważna, wspierają się wzajemnie.

Oliver Weiss: Sport jest instrumentalnym czynnikiem w ich powrocie do zdrowia. Daje im poczucie celu, przynależności, wsparcia a także miłości. Większość zawodników łączy pobyt w drużynie z powrotem na właściwą ścieżkę. Wierzą, że są w stanie przezwyciężyć wszelkie przeciwności losu oraz swoje osobiste słabości.

Nad jakim projektem pracuje obecnie Wasza organizacja?

Petros Chatiza: YASD rozwija projekt przywrócenia młodzieży z powrotem do szkół. Większość członków drużyny została w swoim czasie wyrzucona z placówek szkolnych i nie udało im się zdobyć edukacji. Projekt „Odbudowa Marzeń” zbiera obecnie fundusze mogące pomóc tym młodym ludziom w rozwoju. Dzięki powrotowi do szkoły, zdobędą nie tylko cenne umiejętności, ale przede wszystkim dostanę szansę i możliwości na bycie w przyszłości kim chcą. Wierzymy w to, że będą oni dobrym przykładem w społeczeństwie i podniosą wartość edukacji w świadomości innych ludzi.

Czy chcecie uczestniczyć w następnej edycji Homeless World Cup?

Wszyscy razem: Tak, zdecydowanie!

Ori Shoham dodaje: Tak, chcemy stworzyć nową drużynę i pomóc jej zawodnikom powrócić na nowo do społeczeństwa.

 

rozmawiał: Daniel Archetka

Podziel się

Komentarze