Podziel się

 

– Trenerze, gramy dziś mecz kontrolny, może ktoś inny wejdzie i stanie w bramce, Ja gram cały czas, we wszystkich meczach ?

– Nie „fanzol” mi tu „chopie”. Wiedza, co „robia”.

Była to jedna z wielu rozmów, jakie się odbyły między trenerem Szombierek Bytom – Hubertem Kostką i bramkarzem tego klubu – Wiesławem Surlitem. Spotkali się w bytomskim klubie w 1978 roku, by po dwóch latach świętować tytuł piłkarskiego mistrza Polski w sezonie 1979/80. Jedyny w historii Szombierek triumf w polskiej lidze był zaskakujący, a przez niektórych deprecjonowany i wyśmiewany. Sukces był jednak oparty na solidności i pracowitości trenera Kostki i piłkarzy wśród których próżno było szukać piłkarskich gwiazd.

 

BRACIA WILIMOWIE

Klub powstał w 1919 roku w Szombierkach, późniejszej dzielnicy Bytomia i od początku istnienia znajdował się w cieniu bardziej znanej i utytułowanej Polonii Bytom, mistrza Polski w 1954 i 1962 roku. Debiutancki sezon w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej nastąpił w roku 1949 i wtedy miały też miejsce pierwsze, na najwyższym szczeblu rozgrywek, derby Bytomia. Premierowy sezon zakończył się spadkiem Szombierek o klasę niżej. To był czas sukcesów lokalnego rywala – Polonii. Na powrót do elity trzeba było czekać do sezonu 1963/64. Sukces przyszedł w następnym sezonie. W 1965 roku „Zieloni”, zwani też „Szombrami” zostali wicemistrzem Polski, awansując do europejskich pucharów. Klub reprezentował Polskę w Pucharze INTERTOTO, awansując do II rundy tych rozgrywek. W ówczesnym czasie największymi gwiazdami drużyny z dzielnicy Bytomia byli bracia Wilimowie – Jerzy i Jan. Jerzy Wilim, w 1964 roku, został królem strzelców ówczesnej I ligi. Obydwaj występowali w reprezentacji Polski. Tym razem pobyt Szombierek w elicie był dłuższy. Co prawda w sezonie 1971/72 nastąpił spadek, ale po dwóch latach, w 1973 roku, „Zieloni” wrócili i zadomowili się w Ekstraklasie na najbliższe 10 lat. Lata sukcesów miały dopiero nadejść…

 

WYŚMIEWANY MISTRZ

W 1978 roku pracę trenerską w Szombierkach podjął Hubert Kostka, bramkarska legenda Górnika Zabrze i złoty medalista  monachijskich Igrzysk Olimpijskich w 1972 roku. W Bytomiu chciał zbudować klub zdolny odnieść piłkarski sukces, na miarę lokalnego rywala i całej Polski. Zaczął budować drużynę bez wielkich gwiazd i nazwisk. Obok sprowadzonego z Łodzi bramkarza Wiesława Surlita, kadrę uzupełniali zawodnicy pochodzący z regionu śląskiego: Janusz Sroka, Andrzej Mierzwiak, Henryk Sośnica, Jan Byś, Eugeniusz Nagiel, Rudolf Wojtowicz, Paweł Janik i największa osobowość drużyny – Roman Ogaza. „Ksiądz”, taki przydomek miał Hubert Kostka, zaraził swoich podopiecznych wizją wywalczenia piłkarskiego prymatu w Polsce. Podstawą pracy Kostki były: konsekwencja, solidność, pracowitość, a także, to na co niejednokrotnie narzekali i narzekają zawodnicy u trenerów….żelazna ręka. Na marginesie, rządy żelaznej ręki „Księdza” mają już dzisiaj wymiar wręcz legendarny. Do piłkarskiego sezonu 1979/80 Szombierki nie przystępowały w roli faworyta rozgrywek. Największymi pretendentami do mistrzowskiego tytułu były ekipy: Śląska Wrocław, Widzewa Łódź i Legii Warszawa. Tymczasem to bytomianie w całym sezonie, choć bywały i wpadki, jak 0:4 ze Śląskiem Wrocław, grali najrówniej i konsekwentnie. Już na trzy kolejki przed końcem sezonu 1979/80, kibice Szombierek mogli świętować pierwszy i jak dotąd jedyny tytuł mistrzowski. Siłą drużyny byli wspomniany już bramkarz Surlit ( przez 5 lat wystąpił we wszystkich meczach „Szombrów” od pierwszej do ostatniej minuty), stabilna obrona z Andrzejem Mierzwiakiem, druga linia, w której prym wiedli : Jan Byś i Eugeniusz Nagiel oraz niesamowita siła ofensywna zespołu – Roman Ogaza, reprezentant Polski i uczestnik IO Montreal 1976.

Szombierki Bytom, cóż to za Mistrz Polski?  Śmieszna drużyna z tytułem. Tak ówcześnie mówiono, komentowano i pisano w prasie sportowej, w czerwcu 1980 roku. Nie rzadko sukces bytomian wyszydzano, ale chyba dlatego, że lepszych i konstruktywnych argumentów oponentom brakowało. Po prostu nikt nie chciał zauważyć ogromu pracy, takiej typowej pracy u podstaw, jaką w sukces włożyli zawodnicy i trenerzy. Tymczasem, bezpośrednio po mistrzostwie, w sezonie 1980/81 Szombierki potwierdziły, że nie są aktorem jednej roli, zajmując na zakończenie III miejsce.

 

SMOLAREK ZAMKNĄŁ HASIOK

Osobną kartę w historii Szombierek Bytom stanowi obiekt na którym „Zieloni” rozgrywali swoje mecze, a właściwie dwa obiekty. Pierwszy, dziś nieistniejący, znajdował się przy ulicy Zabrzańskiej. Po śląsku nazywany był hasiokiem, czyli śmietnikiem. Mały, typowo piłkarski obiekt, z trybunami tuż przy murawie, tak trochę w angielskim stylu. I choć mieścił tylko 3,5 tysiąca kibiców,  było tam jak w kotle. Hasiok był atutem Szombierek, dwunastym zawodnikiem. Goście nie lubili tam grać, za czym przyzwyczaili się do tak małego boiska, mecz był już przegrany. Piłkarze przyjezdnych drużyn często wspominali, że na starym boisku trzeba było uważać, żeby kibice nie łapali grających za kostki. Choć Szombierki tytuł mistrzowski świętowały na nowym stadionie, który w porównaniu ze starą murawą był prawdziwym lotniskiem, to w sukcesach ligowych hasiok odgrywał bardzo istotną rolę. Ostatni mecz klub z Bytomia rozegrał tam 10 czerwca 1984 roku. Był to mecz z Widzewem Łódź przegrany 2:4, w którym Włodzimierz Smolarek zdobył wszystkie 4 gole dla łodzian.Nowy stadion przy ulicy Frycza-Modrzewskiego nie był już świadkiem tak spektakularnych sukcesów bytomskiego klubu. Odszedł trener Kostka i czołowi zawodnicy, a sezon 1984/85 „Zieloni” zaczynali na zapleczu Ekstraklasy. Powracali jeszcze do najwyższej klasy rozgrywkowej w latach 1987-89 i 1992-93, ale był to już „łabędzi śpiew” klubu, który swym sukcesem w 1980 roku, zaskoczył całą Polskę. Dziś Szombierki Bytom oscylują wokół IV ligi w grupie śląskiej, po wielu zawirowaniach finansowo-organizacyjnych, a nawet fuzji z lokalnym rywalem – Polonią Bytom. Kibice jednak po cichu marzą, aby historia z sezonu 1979/80, nie była jedynym wspomnieniem o sukcesach „Szombrów”.

Podziel się

Komentarze